|
|
salon myśli paranoidalnej ************** Drodzy, oto czego Wam życzę: MAKE LOVE YOUR GOAL! i nareszcie wiem, o czym mówię. malegría | 2010-12-24 15:23:44 | skomentuj! (4) problem paczki
Jako osoba wszechstronnie zajęta, staram się oszczędnie gospodarować czasem. Za szczególną oszczędność czasu wybrałam sobie zakupy w księgarniach internetowych - jeżeli tylko zaczynają mnie naglić jakieś terminy, wówczas rozsiadam się w fotelu i wchodzę na www.merlin.pl [ostatnio po "Antropologię ciała" i "Ekstazę w wersji pop", czyli rozsadniki wiedzy do etnologicznej magisterki, których próżno szukać po bibliotekach. Z moich prywatnych kalkulacji wynika, że aby podołać wykształceniu wyższemu na studiach humanistycznych, trzeba ciągnąć co najmniej jeden doktorat na politechnice, inaczej nie wydoli się finansowo]. Mając zatem do napisania jedną publikację, jedną pracę domową do odrobienia i jedną kolację do przygotowania, wszystko na bardzopilnie, wykonałam dwa niedbałe kliknięcia w stosowne pozycje, zakładając sobie przy okazji konto. O wielkiej niedbałości kliknięć świadczyć może fakt, że nie otrzymałam maila z prośbą o potwierdzenie rejestracji, co jednak umknęło mojej uwadze, wobec czego beztrosko opłaciłam rachunek. Historia właściwie zaczyna się w tym momencie.
Usiadłszy do komputera, niezwłocznie opisałam swój problem:
Już w dwa dni później otrzymałam wiadomość zwrotną:
W międzyczasie, czyli jakiś dzień później, w drzwiach stanął sąsiad z moimi książkami pod pachą. Ten sam sąsiad, który, jak wynikało z relacji zapłakanego kuriera innej firmy, poprzednim razem powiedział, że "takiego wała", chociaż przesyłka była opłacona z góry.
Już w dwa dni później otrzymałam wiadomość zwrotną: ...i ostatecznie zamknęłam sprawę, usuwając wątek ze skrzynki odbiorczej.
Już w dwa dni później otrzymałam wiadomość zwrotną:
Przeczytałam całość uważnie, podrapałam się w głowę, po czym poczułam się inwigilowana. Następnie, lekko zrezygnowana odpisałam:
Już w dwa dni później otrzymałam wiadomość zwrotną: malegría | 2010-12-20 18:34:04 | skomentuj! (31) .
Dzień, w którym prof.motor powiedział: - Pani Małgosiu, ale nie opisze pani tego na blogu? - puentując jakąś naszą ciekawą scysję, był pewną cezurą.
Pozostaje więc pytanie: o czym pisać? Będę wdzięczna za wszelkie ewentualne sugestie. malegría | 2010-12-13 23:17:31 | skomentuj! (5) nakreślenie tła Nabrzmiewa we mnie niemiłe przekonanie, że nie ruszę z tym blogiem ani o wzmiankę, jeśli przedtem gruntownie nie rozliczę się z, ekh, przeszłości. A że agonia zaczęła się zimą, to czeka mnie rok do zrekapitulowania, bo, jak dobrze policzyć, gdzieś tak od roku nie byłam na tym blogu szczera. Zatem, tytułem wprowadzenia w nowe okoliczności: - doktorat: żadnych nowych okoliczności. Zresztą, pisanie o doktoracie jest zupełnie niemedialne, przynajmniej w porównaniu z mówieniem o doktoracie, kiedy mogę coś kopnąć, albo rzucić czymś o ścianę. W każdym razie, bilans jest taki, że u progu trzeciego (z czterech!) roku studiów rozpoczynam czwarty (strach zapytać, z ilu) temat dysertacji. Do tematów dysertacji nie mam bowiem szczęścia - skoro tylko za coś się wezmę, z miejsca psuje się sprzęt, wyparowują odczynniki, upadają isntytuty, albo okazuje się, że gdzieś w Chinach wziął się za to kto inny. Tendencja ta jest tak silna, iż pozwala mi na pewność, że gdybym w ramach dysertacji zajęła się lekarstwem na raka, rak, bez zbędnej zwłoki, przestałby nękać ludzkość, byleby tylko uniemożliwić mi obronę doktoratu. - szeroko pojęta edukacja: samo hasło właściwie wyczerpuje temat. Swoją edukację, rzeczywiście, pojmuję na tyle szeroko, że szczęśliwie rozpoczęłam studia na dziennikarstwie. Mówię o tym zresztą wyłącznie w celu nakreślenia tła sytuacyjnego dla ewentualnych notek, bowiem każdy, kto kiedykolwiek studiował cokolwiek na uniwersytecie, wie, że nie wiąże się to z żadnym wysiłkiem intelektualnym, i, co za tym idzie, z żadnym lansem. Właściwie trochę się nawet wstydzę tej decyzji, tym bardziej jednak o niej wspominam, skoro miała to być notka rozliczeń. - staropanieństwo: jakie staropanieństwo? ;) Poza tym, nie jestem wcale pewna, czy jeszcze umiem pisać. malegría | 2010-11-08 23:00:00 | skomentuj! (25) ? od czego, właściwie, zacząć? ;) malegría | 2010-11-06 16:12:26 | skomentuj! (11) a ja chodzę, desperacko i na przekór wszystkim moknę... Odnosząc się do oszczerstw, jakobym chciała przemilczeć nadmorskie libacje, podtrzymując ciągłość widowiska, jak również dając ostateczny upust własnej próżności - cyk! - autorka z Bog-iem w Sopocie: ![]() Oto, ile pieczeni można swobodnie upiec na jednym ogniu, o ile tylko dostatecznie obniży się popularność witryny ;) Dla zainteresowanych - trzy kliki: 1, 2, 3. malegría | 2010-08-04 00:02:20 | skomentuj! (13) |
skromny poczęstunek dla gości RSS do kwiatów zaś dołącz bilecik malegría anthem: ¿qué es la malegría? Es una tristeza inexplicable... no esta ni en el diccionario... es... una tristeza que se combate con la risa... es... es una lágrima de oro... 2010 grudzień listopad sierpień lipiec kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń nachalna promocja aksolotl aksolotl w salonie alex arbuz bez dna blamblam brittabella cafe (nieokrzesany) cham i prostak cnd czekoladowy wiatr dobry skręt reprezęt drobne przyjemności emki gra i buczy haribo hermiona illuzja jeffrey just shine on krówka las-cartas-para-ti m_e_l_a_s_a on Her Majesty's secret service otwarta róż sirenqua skaf_ splin stardog szklaniec tohuwabohu tomaszowa wawrzyniec prusky zimno blog.pl
|